Co zostało z obietnic wyborczych PiS?

 

PiS jeszcze przed wyborami przypominał natarczywego ekshibicjonistę pokazującego wszystkim i wszędzie co ma do zaoferowania. Po roku rządów, po rozchyleniu podniszczonego płaszczyka obietnic okazuje się, że do czynienia mamy z niczym więcej jak celową ustawodawczą impotencją. Obywatelom w ciągu pierwszych 100 dni rządów obiecano podniesienie kwoty wolnej od podatku. – Cały czas jest jeszcze na śmiesznym poziomie, niewspółmiernym do minimum egzystencji – przekonywał Andrzej Duda – wtedy jeszcze jedynie kandydat na prezydenta. Dziś PiS składa projekt podtrzymujący kwotę wolną od podatku na skandalicznie niskim poziomie, czyli 3091 złotych. To mniej niż w Zambii i Ugandzie, mniej niż w Kosowie i Boliwii. Kwota wolna od podatku niższa niż koszt nowego smartfona albo czynszu w stolicy. Co na to rzecznik PiS? – W stosunku do naszych poprzedników przez miniony rok i tak zrobiliśmy bardzo dużo – chwali się Beata Mazurek.

Rzeczywiście, w ciągu ostatniego roku dobra zmiana zdążyła już sparaliżować obrót ziemią i wymusić na obywatelach rejestrację kart prepaid. O obniżkach podatków PiS nie śmie się już nawet zająknąć, opodatkowano natomiast banki, które w swej zaradności przerzuciły koszty na klientów. Za dobrą zmianę zapłacili, jak to zwykle bywa, obywatele. Od stycznia 2017 obniża się limit płatności gotówkowych. Każda transakcja na kwotę powyżej 15 tysięcy złotych będzie zatem przechodziła przez ręce bankierów. Do tej pory było to 15 tysięcy euro.

Z dobrą zmianą jest jak z tasiemcem i poświąteczną biegunką – końca nie widać – trwają zatem również prace nad podatkiem akcyzowym od samochodów sprowadzanych z zagranicy. Na mocy nowych przepisów zdrożeją starsze samochody, a co z tym idzie – po raz kolejny ucierpią najbiedniejsi. Bardziej opłacalny stanie się natomiast zakup samochodów nowych i luksusowych. Takie rozwiązanie, to tylko kolejny ukłon w stronę banków – konsumentów zmusi się do korzystania z leasingów i zakupów na raty. Politycy PiS zdają się nie rozumieć, że Polacy kupują dziesięcioletnie samochody, nie z zamiłowania, a dlatego, że na nowsze zwyczajnie ich nie stać.

PiS w swojej retoryce, obok porównywania się do poprzedników, najchętniej odwołuje się do wartości chrześcijańskich. Z jednej strony – bardzo to chwalebne i niezwykle medialne, z drugiej jednak… politykom dobrej zmiany należałoby przypomnieć co stanowi o wyjątkowości chrześcijaństwa, co odróżnia je na tle innych religii. W chrześcijaństwie Bóg stał się człowiekiem i zszedł na ziemię. W upodabnianiu się do Chrystusa parlamentarzyści PiS są już na półmetku – ludźmi już są, zapomnieli jedynie zejść na ziemię. W kontakcie z polską rzeczywistością, może posłom przeszkadzać fakt, że dla nich kwota wolna od podatku wynosi aż 30 tysięcy złotych. Kukiz’15 od dawna postuluje zrównanie kwot wolnych dla wszystkich obywateli, propozycji tej, partia rządząca zdaje się jednak nie słyszeć.

Podwyżki podatków i zamrożenie kwoty wolnej od podatku, to oczywiście tylko jedna strona medalu. Obywatele dostali przecież w zamian dodatek 500+, na wypłaty którego już dziś brakuje pieniędzy. Teraz kobietom, które urodzą chore dzieci oferuje się 4000 złotych, bo na więcej podobno rządu nie stać. Pieniędzy nie braknie na pewno dla urzędników – w Biuletynie Informacji Publicznej pojawiła się właśnie specyfikacja zamówienia opiewającego na kwotę 3 milionów złotych. Na co? Na zakup smartfonów dla jednostek administracji państwowej. Średni koszt telefonu to ponad 2 tys. złotych.

 

Nina B.

  • Michał Bek

    Wszystko fajnie, ale myślałem, że artykuł będzie bardziej konkretny, a nie wyliczanka na paluszkach. Proszę o nowy, gdzie Państwo napiszą dokładnie co i w jakich kwotach, ile nas to podatników kosztowało w złotówkach, odniesie się do źródeł w ustawach, do przemówień, które ostały zarejestrowane itd. Pisać każdy może, ale po Państwa ruchu spodziewałem się bardziej merytorycznego artykułu. Tutaj jednak dużo jest opinii, mało danych. Artykuł sprawia wrażenie pisanego gdzieś pośpiesznie w pociągu. Fakty i liczby mówią za siebie same. Nie stosujcie takich uogólnień, bo to tylko działa na Waszą szkodę. Życzę kolejnych – już bardziej dopracowanych materiałów. Pozdrawiam serdecznie.
    Michał Bek