Połączmy dziesięć instytutów badawczych w jeden Polski Instytut Żywności

Wicemarszałek Sejmu Stanisław Tyszka i Przewodniczący Komisji Rolnictwa Jarosław Sachajko przedstawili w poniedziałek projekt ustawy o Polskim Instytucie Żywności. Nowo utworzony instytut badawczy zastąpiłby dziesięć istniejących podmiotów. Pozwoliłoby to na redukcję etatów kierowniczych i optymalizację funkcjonowania instytucji badawczych, a zatem oszczędności pieniędzy podatników. Projekt, wzorowany na rozwiązaniach niemieckich i francuskich, został przedstawiony w ramach akcji Poniedziałek Wolności.

Projekt ustawy ma na celu utworzenie Polskiego Instytutu Żywności z siedzibą w Puławach, który ma zastąpić istniejące dzisiaj instytuty badawcze działające w dziedzinie bezpieczeństwa żywności oraz pasz. Konsolidacja w jeden podmiot dotyczyć ma Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, Instytutu Hodowli i Aklimatyzacji Roślin, Instytut Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa, Morskiego Instytutu Rybackiego, Państwowego Instytutu Weterynaryjnego, Instytutu Żywności i Żywienia, Instytutu Ochrony Roślin, Instytutu Zootechniki, Centralnego Ośrodka Badania Odmian Roślin Uprawnych oraz Instytutu Ogrodnictwa.

Utworzony w ich miejsce Polski Instytut Żywności z siedzibą w Puławach ma otrzymać osobowość prawną i będzie podmiotem nadzorowanym przez Prezesa Rady Ministrów. Głównym zadaniem Polskiego Instytutu Żywności ma być, według posłów Kukiz’15, zapewnienie doradztwa naukowego i wsparcia naukowo-technicznego na rzecz organów administracji publicznej w zakresie prawodawstwa i polityki państwa w dziedzinach, które wywierają wpływ na bezpieczeństwo żywności i pasz oraz ochronę interesów konsumenta związanego z nadzorowanymi podmiotami.

Według wicemarszałka Stanisława Tyszki oszczędności z połączenia 10 instytutów mogą wynieść przynajmniej 10% ich łącznego budżetu wynoszącego ok. 90 milionów złotych. Rzetelna kalkulacja korzyści budżetowych będzie możliwa po przeprowadzeniu audytu przez nowe kierownictwo połączonych podmiotów. Utworzenie jednego Instytutu pozwoli na redukcję etatów kierowniczych, kosztów obsługi rachunkowej oraz kadrowej. Jednocześnie połączenie 10 podmiotów przyczyni się do wyższej efektywności oraz komplementarności prowadzonych prac badawczych. Reorganizacja systemu związanego z ochroną bezpieczeństwa żywności i pasz oraz ochroną interesów konsumenta jest środkiem gwarantującym zastosowanie wszechstronnego i zintegrowanego podejścia do bezpieczeństwa żywności oraz pozwala na uwzględnienie wszystkich aspektów z tym związanych.

Zdaniem posła Jarosława Sachajko przejrzysty system będzie stanowił znaczące ułatwienie dla przedsiębiorców, którzy stale poszukują aktualizacji wiedzy na temat prowadzonej przez siebie działalności. Należy podkreślić, że podobne rozwiązanie zakładające ujednolicenie oceny ryzyka w branży spożywczej, zostały przyjęty na poziomie unijnym oraz poszczególnych państwach członkowskich UE (np. Niemcy, Francja). Połączenie dziesięciu podmiotów i powierzenie ich zadań i kompetencji Polskiemu Instytutowi Żywności na ma celu utworzenie w polskim systemie jednostki na kształt Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności (European Food Safety Authority) będącego agencją Unii Europejskiej ustanowioną na mocy unijnego rozporządzenia.

Projekt ustawy o Polskim Instytucie Żywności to już piąta inicjatywa ustawodawcza zgłoszona przez klub Kukiz’15 w ramach akcji Poniedziałek Wolności. Poprzednio zgłoszone zostały projekty dotyczące likwidacji Polskiej Organizacji Turystycznej, uproszczenia deklaracji VAT, obniżenia opodatkowania e-książek i e-prasy oraz ustanowienia jednego dnia podatkowego.

  • Ewa Koszyk

    Znając się na tematyce ogrodnictwa i rolnictwa muszę wskazać, że pomysł jednego instytutu o tak szerokiej działalności to droga do katastrofy. Nie da się skutecznie skonsolidować tylu jednostek o tak rożnych profilach działalności. To dlatego w latach 50 minionego wieku padł pomysł wyłonienia z Puławskiego instytutu wielu jego odnóg, które później się usamodzielniły stąd mowa o tych instytutach jakie Kukiz15 znowu chce scalać ze sobą. Skoro ponad 60 lat temu nie dało się skutecznie poszerzać działalności w ramę narastania nowych wyzwań i tematów w rolnictwie w jednym instytucie, co to ma być teraz skoro obiecuje się powrót do przeszłości?. W innych krajach dąży się wręcz do dzielenia instytutów-molochów i nadania nowym, mniejszym jednostkom powstałym na ich bazie specjalizacji, a my w Polsce robimy na odwrót – co jest do wszystkiego to jest do niczego i niestety to jest prawdą. Nie da się nauki zamknąć w jednym ośrodku o tak szerokim spektrum działalności. Trzeba jasno wskazać, że nasze polskie instytuty ogrodniczo-rolnicze na łeb na szyję biją nawet uczelnie rolnicze, które tylko teorią się zajmują. Trzeba dla ogrodników praktyki i specjalizacji, a nie skakaniu po tematach, wybierania tych na których można najwięcej zarobić niekoniecznie służąc tym samym potrzebie. Tak będzie jak powstanie moloch – naukowcy będę zajmowali się tylko tym co na dany moment da kasę takiemu instytutowi, a ogrodnicy nie będą z tego mieli nic, bo rozproszy się zakres badań.